Ewa Miszczyk-Wróbel

radca prawny

Od wielu lat z sukcesem pomagam deweloperom oraz wykonawcom zakładać spółki budowlane, a następnie prowadzić je w sposób bezpieczny, osiągając sukcesy w branży budowlanej...
[Więcej >>>]

Porozmawiajmy

Samowola budowlana, czyli co tak naprawdę?

Ewa Miszczyk-Wróbel27 czerwca 2019Komentarze (0)

O samowoli budowlanej napisano w zasadzie już dość dużo. Czy można zatem wnieść do tego tematu coś więcej? Oczywiście, że tak. Na początek jednak trochę przepisów, aby poznać ramy prawne tego zagadnienia.

Stosownie do treści art. 48 prawa budowlanego organ nadzoru budowlanego nakazuje w drodze decyzji administracyjnej rozbiórkę obiektu budowlanego lub jego części, będącego w budowie albo wybudowanego bez wymaganego pozwolenia na budowę albo bez wymaganego tzw. zgłoszenia dotyczącego budowy, ewentualnie wybudowanego pomimo wniesienia sprzeciwu do takiego zgłoszenia.

Jeżeli jednak taka budowa jest zgodna z przepisami o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, a w szczególności jeżeli jest zgodna z ustaleniami obowiązującego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego i innymi aktami prawa miejscowego oraz jednocześnie nie narusza przepisów, w tym techniczno-budowlanych, w zakresie uniemożliwiającym doprowadzenie obiektu budowlanego lub jego części do stanu zgodnego z prawem, może dojść do tzw. legalizacji samowoli budowlanej.

Jeśli więc zostaną spełnione określone przesłanki, organ nadzoru budowlanego wyda postanowienie wstrzymując dalsze prowadzenie robót budowlanych ustalając przy tym niezbędne wymagania dotyczące zabezpieczeń budowy. Jednocześnie organ ten nałoży na inwestora lub właściciela nieruchomości obowiązek przedstawienia w wyznaczonym terminie całej masy określonych dokumentów. Jest tego całkiem sporo, co nie znaczy iż nie da się tego zorganizować. Chodzi mianowicie o:

– zaświadczenia wójta, burmistrza albo prezydenta miasta o zgodności budowy z ustaleniami obowiązującego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego ewentualnie o zgodności z ustaleniami decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu, w przypadku braku obowiązującego planu zagospodarowania przestrzennego;

– dokumentów, o których mowa w art. 33 ust. 2 pkt 1, 2 i 4 oraz ust. 3 prawa budowlanego, przy czym do projektu architektoniczno-budowlanego nie stosuje się przepisu art. 20 ust. 3 pkt 2.

Przedłożenie wymienionych powyżej dokumentów w wyznaczonym przez organ terminie będzie potraktowane jak wniosek o zatwierdzenie projektu budowlanego i pozwolenie na wznowienie robót budowlanych, jeżeli oczywiście budowa nie została jeszcze zakończona.

Jeżeli jednak dokumentów nie uda się zorganizować w terminie i jednocześnie nie zostanie złożony wniosek o przedłużenie tego terminu, organ nadzoru budowlanego wyda decyzję o rozbiórce – a to już otwiera zupełnie inny rozdział J Należy pamiętać, iż ewentualny wniosek o przedłużenie terminu musi być uzasadniony oraz bezwzględnie złożony przed upływem wyznaczonego terminu, co jest bardzo ważne jeśli proces legalizacji ma zakończyć się sukcesem.

Następnie, po przedstawieniu wszystkich dokumentów, organ nadzoru budowlanego będzie badał zgodność projektu zagospodarowania terenu z przepisami o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, a w szczególności z ustaleniami obowiązującego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, kompletność projektu budowlanego i posiadanie prawem wszystkich wymaganych opinii, uzgodnień, pozwoleń i sprawdzeń, a także wykonanie projektu budowlanego przez osobę posiadającą wymagane uprawnienia budowlane. Jeśli wszystko będzie w porządku, kolejną czynnością organu będzie ustalenie wysokości tzw.  opłaty legalizacyjnej.

Decyzje w sprawie zatwierdzenia projektu budowlanego i udzielenia pozwolenia na wznowienie robót budowlanych mogą być wydane również po uprzednim przeprowadzeniu oceny oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko albo oceny oddziaływania przedsięwzięcia na obszar Natura 2000, jeżeli jest ona wymagana przepisami ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko.

Postępowania w sprawach wydania opisanych powyżej ocen oddziaływania trwają w praktyce dość długo. Często też dochodzi do odmowy wydania takich decyzji na skutek złej interpretacji przepisów prawa przez organy środowiskowe. Niemniej jednak orzecznictwo sądowe co do możliwości wydania w trakcie postępowania w przedmiocie legalizacji decyzji środowiskowej dla obiektów będących samowolą budowlaną jest jednolite i ugruntowane – decyzje takie mogą być wydawane. Nie narusza to ani przepisów ustawy o ochronie środowiska ani dyrektywy 85/337/EWG (np. wskazują na to wnioski sentencji wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 26 lipca 2017 r.:

przepisy krajowe umożliwiające tę legalizację nie stwarzają zainteresowanym okazji do obejścia norm prawa Unii lub uchylania się od ich stosowania (…) ocena przeprowadzona tytułem legalizacji nie dotyczy jedynie oddziaływania tej instalacji na środowisko w przyszłości, ale uwzględnia skutki dla środowiska, które wystąpiły od czasu wybudowania tej instalacji.”).

Co za tym idzie, ważne jest sprawdzenie jak dany organ środowiskowy podchodzi do wydawania ocen oddziaływania na środowisko dla samowoli budowlanych i ewentualne wczesne złożenie wniosku do organu nadzoru budowlanego o przedłużenie terminu na dostarczenie niezbędnych dokumentów (w tym owej oceny oddziaływania) celem przeprowadzenia legalizacji samowoli budowlanej.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 606 707 093e-mail: e.miszczyk@miszczykwrobel.pl

RODO w deweloperce. Bać się czy nie?

Ewa Miszczyk-Wróbel27 czerwca 2019Komentarze (0)

Czy branża budowlana ma się bać RODO? Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE czyli tzw. ogólne rozporządzenie o ochronie danych lub po prostu RODO, dotyczy wszystkich przedsiębiorców.

Co za tym idzie, postanowienia RODO będą miały zastosowanie również w branży budowlanej, ale bać się oczywiście nie trzeba. Wystarczy tylko dobrze się przygotować i wprowadzić odpowiednie procedury.

Co do zasady każdy przedsiębiorca, w tym również spółki działające w branży budowlanej, w związku z prowadzoną przez siebie działalnością gospodarczą przetwarzają dane osobowe klientów, kontrahentów, pracowników, współpracowników etc. Co za tym idzie, są one administratorem tych danych osobowych, na którego RODO nakłada określone obowiązki.

W tym miejscu należy przypomnieć, że dane osobowe to informacje o zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osobie fizycznej, przy czym identyfikacja ta może mieć charakter bezpośredni lub pośredni. Co za tym idzie, w każdej konkretnej sytuacji należy się zastanowić, czy dana informacja stanowi dane osobową. Przetwarzanie zaś takich danych osobowych to wykonywanie jakichkolwiek operacji na danych osobowych, czyli nawet tylko ich przechowywanie.

Zajmując się zatem zabezpieczeniem w spółce budowlanej procesu przetwarzania danych osobowych zgodnie z RODO należy w pierwszej kolejności przeprowadzić analizę ryzyka związanego z przetwarzaniem tych danych, a następnie w oparciu o wyniki takiej analizy wdrożyć odpowiednie procedury, w tym między innymi na przykład odpowiednią politykę ochrony danych osobowych. Dodatkowo osoby, które w spółce budowlanej zajmują się przetwarzaniem danych osobowych, powinny zostać właściwie do tego upoważnione. Spółka powinna również zawrzeć z podmiotami trzecimi, którym zleca operacje na danych osobowych, stosowne umowy o powierzeniu przetwarzania tych danych w celu wykonania określonych umów, na przykład o świadczenie usług informatycznych, księgowych, kadrowych etc.

Nie wolno również zapominać, iż spółka budowlana jako administrator danych osobowych powinna posiadać prawne podstawy przetwarzania danych osobowych – nie zawsze będzie to fakt zawarcia umowy i podejmowania czynności zmierzających do jej zawarcia. W wielu przypadkach konieczne będzie bowiem uzyskanie zgód od osób fizycznych na przetwarzanie ich danych osobowych w konkretnym celu. Nie wolno także zapominać o obowiązku poinformowania takich osób o danych administratora oraz o przysługujących im prawach związanych z ochroną danych osobowych.

Jak sobie radzą z RODO rekiny biznesu budowlanego? O tym dowiesz się z kolejnych wpisów na moim blogu, do którego subskrypcji serdecznie Cię zapraszam J

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 606 707 093e-mail: e.miszczyk@miszczykwrobel.pl

Każdy, kto brał udział w procesie inwestycyjnym doskonale wie, że pojęcie „odpowiedzialności solidarnej” inwestora za zapłatę wynagrodzenia należnego podwykonawcom jest używane (żeby nie napisać „nadużywane”) w różnych kontekstach.

Generalny wykonawca będzie się powoływał na odpowiedzialność solidarną inwestora aby uspokoić swoich podwykonawców – w przypadku problemów na budowie zapłatę wynagrodzenia mają przecież zagwarantowaną przez inwestora. Ten z kolei będzie tym pojęciem mobilizował swojego generalnego wykonawcę – w przypadku problemów na budowie podwykonawcy dostaną pieniądze bezpośrednio od inwestora, z pominięciem generalnego wykonawcy. Podwykonawcy natomiast, ostatnie i w zasadzie najsłabsze ogniwo tego łańcucha, będą się pojęciem odpowiedzialności solidarnej podpierać chcąc przycisnąć generalnego wykonawcę do zapłaty wynagrodzenia – w przeciwnym wypadku o problemach na budowie dowie się od nich inwestor. No tak to niestety wygląda w praktyce.

Fakt jest jednak taki, że samo mówienie o odpowiedzialności solidarnej inwestora nie daje podwykonawcom absolutnie żadnej gwarancji, że w kryzysowej sytuacji dostaną od niego jakiekolwiek pieniądze. Ba, nawet wpisanie w umowie o roboty budowlane, że generalny wykonawca dokona „zgłoszenia” podwykonawcy do inwestora, również im tego nie gwarantuje.

Spójrzmy, co mówią przepisy. Stosownie do treści art. 6471 § 1 k.c. inwestor odpowiada solidarnie z wykonawcą (generalnym wykonawcą) za zapłatę wynagrodzenia należnego podwykonawcy z tytułu wykonanych przez niego robót budowlanych, których szczegółowy przedmiot został zgłoszony inwestorowi przez wykonawcę lub podwykonawcę przed przystąpieniem do wykonywania tych robót, chyba że w ciągu trzydziestu dni od dnia doręczenia inwestorowi zgłoszenia inwestor złożył podwykonawcy i wykonawcy sprzeciw wobec wykonywania tych robót przez podwykonawcę. Zgłoszenie, o którym mowa powyżej, nie jest wymagane, jeżeli inwestor i wykonawca określili w umowie o roboty budowlane szczegółowy przedmiot robót budowlanych wykonywanych przez oznaczonego podwykonawcę. Taka umowa powinna być zawarta w formie pisemnej pod rygorem nieważności, nie wolno o tym absolutnie zapominać. Co więcej, zgodnie z przywołanym przepisem inwestor ponosi odpowiedzialność za zapłatę podwykonawcy wynagrodzenia w wysokości ustalonej w umowie między podwykonawcą a wykonawcą, chyba że ta wysokość przekracza wysokość wynagrodzenia należnego wykonawcy. Zgłoszenie oraz sprzeciw co do zasady wymagają zachowania formy pisemnej pod rygorem nieważności.

Wskazane powyżej zasady znajdują zastosowanie odpowiednio także do solidarnej odpowiedzialności inwestora, wykonawcy i podwykonawcy, który zawarł umowę z dalszym podwykonawcą, za zapłatę wynagrodzenia temu dalszemu podwykonawcy.

I najważniejsza rzecz, postanowienia umowy o roboty budowlane, które są sprzeczne z treścią art. 6471 § 1-5 k.c. są po prostu nieważne.

Przepis ustalający zasady solidarnej odpowiedzialności w powyższym kształcie obowiązuje od dnia 1 czerwca 2017 r. Jest to o tyle istotne, iż w przypadku sporów o zapłatę wynagrodzenia podwykonawcy wynikającego z realizacji umów o roboty budowlane zawieranych przed tą datą, konieczne będzie stosowanie poprzedniej wersji przepisu.

Wszystko niby jest proste i jasne, to skąd te problemy z uzyskaniem wynagrodzenia na zasadzie solidarnej odpowiedzialności inwestora? Otóż najczęściej w praktyce sprawa rozbija się o formalne „zgłoszenie” podwykonawcy.

Wokół art. 6471 k.c. na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat powstało bardzo bogate orzecznictwo sądowe, sporo też dodała od siebie doktryna. Wniosek jest taki – w chwili obecnej widać dwa dość dominujące trendy, które przesądzają o losach pozwów podwykonawców o zapłatę wynagrodzenia od inwestora. Mianowicie, pierwszy trend przyjmujący tzw. słabszą pozycję podwykonawcy oraz drugi trend wymagający od podwykonawcy aktywnego działania w celu zagwarantowania sobie swoich praw, jest przecież profesjonalistą i nie należy nad nim rozkładać parasola ochronnego.

Podsumowując, składając pozew o zapłatę wynagrodzenia z tytułu realizacji umowy o roboty budowlane oparty na solidarnej odpowiedzialności inwestora warto sprawdzić, jaki trend dominuje w orzecznictwie sądu apelacyjnego właściwego dla sądu rozpoznającego naszą sprawę w pierwszej instancji. Będzie wówczas łatwiej przyjąć właściwą strategię procesową. No, chyba że sprawa jest oczywista i pozwany inwestor nie będzie się bronił, że do skutecznego zgłoszenia podwykonawcy w ogóle nie doszło. Ale takie historie to chyba tylko w bajkach się zdarzają J

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 606 707 093e-mail: e.miszczyk@miszczykwrobel.pl

Gościnny artykuł aplikant radcowskiej Doroty Dziadoń

Nabycie nieruchomości jest jedną z ważniejszych decyzji życiowych. Często wiąże się to ze znacznymi nakładami finansowymi w postaci kredytu hipotecznego czy wydaniem oszczędności życiowych. Dlatego tak istotny jest wybór właściwej inwestycji realizowanej w ramach zamierzenia deweloperskiego oraz ustalenia szczegółowych zasad przeniesienia własności nieruchomości.

Obrót nieruchomościami następuje w ramach rynku pierwotnego lub wtórnego. Gdy w ramach pierwszego z nich po stronie zbywcy występuje deweloper, który będzie realizować zamierzenie deweloperskie ze środków pozyskanych od Nabywcy – osoby fizycznej, ich wzajemne prawa i obowiązki regulujące zasady przeniesienia własności nieruchomości określa tzw. umowa deweloperska.

Umowa deweloperska

Szczegółowe warunki i tryb zawierania umowy deweloperskiej oraz jej elementy konieczne, które musi zawierać, zostały określone w ustawie z dnia 16 września 2011 r. o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego. Ustawa ta stanowiła remedium na pojawiające się trudności i problemy nabywców nieruchomości wynikające z braku należytego zabezpieczenia ich praw i  interesów w związku z zawieraniem z deweloperami umów przedwstępnych i rezerwacyjnych w zwykłej formie pisemnej. Pokłosiem przedmiotowej praktyki rynkowej były liczne przypadki braku przeniesienia własności nieruchomości na rzecz nabywcy, pomimo wpłaty całości ceny nieruchomości. Towarzyszyła temu   niemożliwość żądania od dewelopera wykonania zobowiązania, z uwagi na brak ujawnienia stosownego roszczenia o przeniesienie własności  nieruchomości w prowadzonej dla niej księdze wieczystej.

W związku z powyższym ustawodawca wprowadził ustawowy wymóg zawierania umów deweloperskich w formie aktu notarialnego. Jednocześnie, w art. 3 pkt 5 ww. ustawy określił definicję umowy deweloperskiej jako umowy, na podstawie której deweloper zobowiązuje się do ustanowienia lub przeniesienia na nabywcę po zakończeniu przedsięwzięcia deweloperskiego prawa własności lokalu mieszkalnego, własności nieruchomości zabudowanej domem jednorodzinnym lub użytkowania wieczystego nieruchomości gruntowej i własności domu jednorodzinnego na niej posadowionego stanowiącego odrębną nieruchomość, w zamian za świadczenie pieniężne nabywcy na poczet ceny nabycia tego prawa.

Co istotne, sama umowa deweloperska nie wywołuje skutków rozporządzających, a zatem nie przenosi własności nieruchomości. Stanowi jedynie umowę zobowiązującą strony do określonych świadczeń, na podstawie której wyznaczany jest termin do zawarcia umowy przyrzeczonej, tj. umowy przeniesienia własności nieruchomości. Wprowadzenie wymogu zachowania dla jej ważności formy aktu notarialnego daje podstawę do ujawnienia w księdze wieczystej nieruchomości roszczenia nabywcy o wybudowanie budynku, wyodrębnienie i przeniesienie prawa własności lokalu mieszkalnego lub nieruchomości zabudowanej domem jednorodzinnym oraz praw z nim związanych na rzecz nabywcy.

W ten oto sposób zostały zabezpieczone interesy nabywcy, który finansując przedsięwzięcie deweloperskie, ma prawną możliwość dochodzenia zawarcia umowy przyrzeczonej – umowy przeniesienia własności nieruchomości – na podstawie ujawnionego roszczenia w księdze wieczystej. A wszystko to na wypadek sytuacji, gdyby deweloper z różnorakich przyczyn nie chciał zrealizować swojego wzajemnego zobowiązania.

Odnosząc się natomiast do samej treści umowy deweloperskiej, to w tym względzie ustawodawca nie określił wprost essentialia negoti, a zatem przedmiotowo istotnych elementów treści czynności prawnej. Niemniej jednak ustawa w art. 22 wskazuje na elementy jakie przykładowo powinna zawierać umowa deweloperska.  Należą do nich m.in.:

  1. określenie stron,
  2. miejsca i daty podpisania umowy deweloperskiej,
  3. cena nabycia prawa,
  4. informacja o nieruchomości, na której przeprowadzone ma być przedsięwzięcie deweloperskie,
  5. termin przeniesienia na nabywcę prawa własności,
  6. wysokość i terminy lub warunki spełniania świadczeń pieniężnych przez nabywcę na rzecz dewelopera.

Przedmiotowe warunki wskazane w omawianym przepisie stanowią katalog otwarty. Natomiast brak któregokolwiek z nich uprawnia nabywcę do odstąpienia od umowy deweloperskiej oraz żądania zwrotu wszystkich świadczeń poczynionych na rzecz dewelopera.

Mieszkaniowe rachunki powiernicze

Innym mechanizmem ochronnym nabywcy, którego szczegółowe zasady prowadzenia powinny być wskazane w treści umowy deweloperskiej, jest tzw. mieszkaniowy rachunek powierniczy. Za jego pośrednictwem nabywca dokonuje rozliczeń finansowych z deweloperem z tytułu ceny nabycia nieruchomości. W umowie deweloperskiej powinny znaleźć się informacje dotyczące jego numeru, zasad dysponowania środkami pieniężnymi zgromadzonymi na tym rachunku czy informacje o kosztach jego prowadzenia.

Ustawodawca wprowadził dwa rodzaje rachunków powierniczych:

  1. otwarty mieszkaniowy rachunek powierniczych,
  2. zamknięty mieszkaniowy rachunek powierniczych.

W praktyce najczęściej spotykanym jest pierwszy z nich – tzw. otwarty mieszkaniowy rachunek powierniczy.

Otwarcie i prowadzenie mieszkaniowych rachunków powierniczych jest obligatoryjne dla każdego przedsięwzięcia deweloperskiego. Stanowi on formę kontroli i nadzoru banku prowadzącego rachunek nad przedsięwzięciem deweloperskim, poprzez dokonywane nadzoru (m.in. poprzez dokonywanie wizji na placu budowy) zakończenia każdego z etapów przedsięwzięcia deweloperskiego określonego w harmonogramie – przed uprzednim dokonaniem wypłaty z tego rachunku na rzecz dewelopera. Wówczas, po stwierdzeniu przez pracownika banku faktycznego zakończenia danego etapu, staje się możliwe wypłacenie deweloperowi środków zgromadzonych przez nabywcę na przypisanym do niego indywidualnie rachunku.

Co istotne, środki wypłacone przez bank mogą zostać przeznaczone wyłącznie do realizacji danego, konkretnego przedsięwzięcia deweloperskiego. Absolutnie nie mogą one zostać wykorzystane w inny nieprzewidziany sposób np. na pokrycie strat z prowadzonej działalności przez dewelopera, zapłatę wynagrodzenia podwykonawcom czy finansowanie innych inwestycji deweloperskich.

Nadto, środki są ewidencjonowane odrębnie i indywidualnie dla każdego nabywcy na tzw. subkontach, a każdy z nabywców ma prawo do informacji o dokonanych wpłatach i wypłatach z przypisanego im konta. Zatem każdemu z nabywców przysługuje prawo wglądu i dokonywania bieżącego nadzoru nad  dysponowaniem przez bank środkami finansowymi na rzecz dewelopera.

Prospekt informacyjny

Inną instytucją chroniącą nabywcę jest prospekt informacyjny, który deweloper jest zobowiązany do sporządzenia i przedstawienia przed podpisaniem przez nabywcę umowy deweloperskiej.

Obejmuje on w szczególności: wskazanie doświadczenia dewelopera, wykazanie tytułu do nieruchomości, na której prowadzone jest przedsięwzięcie deweloperskie, wskazanie pozwolenia na budowę oraz przedstawienie harmonogramu, którego realizacja stanowi między innymi podstawę do wypłaty środków zgromadzonych na mieszkaniowym rachunku powierniczym.

Istotne jest to, iż zgodnie z art. 20 ust. 2 ustawy prospekt informacyjny wraz z załącznikami stanowi integralną część umowy deweloperskiej. Tym samym, wszystkie informacje w nim zawarte są wiążące dla dewelopera, który odpowiada za wszelkie nieścisłości występujące w praktyce. W ten oto sposób, nabywca posiada możliwość zapoznania się z dotychczasowym doświadczeniem dewelopera, jego sytuacją prawno-finansową oraz z pracami i terminami oddania zamierzenia deweloperskiego przewidzianymi przez dewelopera w harmonogramie inwestycji – nic nie powinno zostać zatajone przed nabywcą.

Reasumując, obecny kształt umowy deweloperskiej, której wymogi formalne zostały określone w ustawie z dnia 16 września 2011 r. o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego zapewnia nabywcy ochronę jego interesów majątkowych zarówno na etapie zainteresowania ofertą dewelopera w zakresie nabycia nieruchomości jak i podczas samej realizacji zamierzenia deweloperskiego finansowanego ze środków nabywcy. Wprowadzone wymogi ustawowe ukróciły wcześniejszą praktykę nierzetelnych przedsiębiorców, polegającą na pozyskiwaniu finansowania zamierzeń deweloperskich od potencjalnych nabywców, bez jednoczesnego wykonania wzajemnego zobowiązania polegającego na przeniesieniu własności nieruchomości na rzecz nabywców.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 606 707 093e-mail: e.miszczyk@miszczykwrobel.pl