Ewa Miszczyk-Wróbel

radca prawny

Od wielu lat z sukcesem pomagam deweloperom oraz wykonawcom zakładać spółki budowlane, a następnie prowadzić je w sposób bezpieczny, osiągając sukcesy w branży budowlanej...
[Więcej >>>]

Porozmawiajmy

Split payment w budowlance – bądź na bieżąco!

Ewa Miszczyk-Wróbel19 października 2019Komentarze (0)

Winter is coming, chciałoby się powiedzieć. Klienci kancelarii zaczynają płacić korzystając z mechanizmu podzielonej płatności. Klienci z tzw. branży budowlanej, którzy sami już otrzymują takie płatności. A przecież jeszcze kilka dobrych dni zostało do 1 listopada, od kiedy split payment dla budowlanki będzie obowiązkowy. Nadszedł więc czas, aby coś więcej o tym napisać.

Bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie

Najprościej ujmując, split payment to mechanizm podzielonej płatności, który funkcjonuje w naszej rzeczywistości od 2018 r. Niebawem jednak zmienią się zasady.

Od 1 listopada 2019 r. jeśli zamawiający będzie płacił przelewem twoją fakturę,  kwota netto wpadnie na rachunek bieżący a kwota VAT na zamknięty rachunek utworzony jakiś czas temu przez twój bank. Tak samo w drugą stronę. Jeśli zapłacisz podwykonawcy, swobodnie będzie mógł korzystać z przelanej kwoty netto. Kwotę VAT będzie miał „zamrożoną”, do wykorzystania jedynie w płatności do US czy ZUS. Chyba, że „puści ją dalej”, korzystając z tego samego mechanizmu.

Obowiązkowy split payment

Obowiązek stosowania podzielonej płatności dotyczy przelewów za towary czy usługi realizowane pomiędzy podatnikami – przedsiębiorcami podlegającymi opodatkowaniu VAT w Polsce. Jeśli podmioty zagraniczne będą płacić za transakcje podlegające opodatkowaniu VAT w Polsce, będą zobowiązane do założenia w Polsce rachunku bankowego.

Płatności mają być udokumentowane fakturą o wartości przekraczającej 15 000 zł brutto. Możliwe będzie zrealizowanie w jednym przelewie z mechanizmem podzielonej płatności zapłaty za kilka faktur. To w sumie wydaje się być nawet wygodne.

Co więcej, takie faktury będą musiały w swej treści zawierać informację o stosowaniu mechanizmu podzielonej płatności. Jeśli jednak będziesz się rozliczał z kontrahentem kompensując wzajemne należności, nie musisz dodawać tej informacji (art. 108a ust. d ustawy o VAT).

Kiedy musisz „w split payment”

Obowiązkowe stosowanie mechanizmu podzielonej płatności dotyczy też wybranych towarów i usług. Są one szczegółowo określone w załączniku nr 15 do ustawy o VAT. Jest ich aż 150 i należy je określać stosownie do Polskiej Klasyfikacji Wyrobów i Usług (PKWiU). Są wśród nich i roboty budowlane oczywiście.

Jeśli wykonujesz umowę o roboty budowlane, która z jakiegoś powodu może być kwalifikowana inaczej, porozmawiaj o tym z drugą stroną. Doprecyzujcie przedmiot umowy przed jej podpisaniem, w szczególności poprzez wpisanie odpowiedniego PKWiU. Duże korporacje budowlane już to stosują w swoich wzorach umów, zauważyłeś?

Przepisy przejściowe

Ulubione kwestie prawników, mianowicie przepisy intertemporalne. Stosownie do treści art. 10 ustawy o zmianie ustawy o VAT oraz niektórych innych ustaw, przepisy sprzed 1 listopada będą miały zastosowanie w sytuacji, gdy:

przed 1 listopada 2019 r. podatnik dokonał dostawy towarów lub świadczenia usług, wymienionych w załączniku nr 11 lub załączniku nr 14 do ustawy o VAT, dla których obowiązek podatkowy powstał lub faktura została wystawiona po 31 października 2019 r.;

po 31 października 2019 r. podatnik dokonał dostawy towarów lub świadczenia usług, wymienionych w załączniku nr 11 lub załączniku nr 14 do ustawy, dla których faktura została wystawiona przed 1 listopada 2019 r.

Sankcje

A jeśli otrzymasz fakturę z oznaczeniem stosowania mechanizmu podzielonej płatności i się do niego nie zastosujesz? Organ podatkowy będzie uprawniony do naliczenia sankcji. A powiedzmy sobie szczerze, 30% kwoty VAT to niemało, prawda?

A jeśli faktura nie będzie miała takiego oznaczenia? Niestety nie zwalnia cię to z obowiązków. Od 1 listopada 2019 r. musisz zawsze wiedzieć, za jakie towary czy usługi jest konkretna faktura? Czy towary te lub usługi są wymienione w załączniku nr 15 do ustawy o VAT? Czy masz obowiązek zapłacić tę konkretną fakturę z uwzględnieniem mechanizmu podzielonej płatności. Wspaniale, prawda? 😊

Split payment – księgujemy

Jeśli prowadzisz pełną księgowość, warto też sprawdzić, czy wszystko jest „ogarnięte”. Do wykonania jest bowiem aktualizacja planu kont, wprowadzenie dodatkowej ewidencji analitycznej części VAT czy też umieszczenie dodatkowych informacji do sprawozdania finansowego. Nie rób tego sam. Ale koniecznie sprawdź, czy księgowa pamięta.

Nadszedł też najwyższy czas, aby takie techniczne kwestie dograć z dostawcą twojego programu księgowego. Wszystko musi sprawnie działać już za kilka dni.

***

Nie mam dziś nic optymistycznego na zakończenie. Po prostu – spokojnej nocy.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 606 707 093e-mail: e.miszczyk@miszczykwrobel.pl

Jak podwyższyć wynagrodzenie ryczałtowe?

Ewa Miszczyk-Wróbel14 października 2019Komentarze (0)

Ceny materiałów budowlanych i koszty pracy ostatnio mocno frustrują wykonawców. Dość bezpieczne wynagrodzenie ryczałtowe zaczyna uwierać. Bo zaleta jaką jest jego względna stałość w czasach prosperity, niestety w kryzysie staje się wadą. Piszę „względna stałość” zakładając, że jako wykonawca zadbałeś o postanowienia umowy gwarantujące ci wynagrodzenie za nieprzewidziane prace dodatkowe.

Ryczałt czyli co?

Przyjrzyjmy się temu dokładniej. Z treści art. 632 § 1 k.c. wynika, iż wynagrodzenie ryczałtowe ma co do zasady sztywny charakter. Ile wpiszesz w umowę, tyle dostaniesz. Oczywiście jeśli według zamawiającego dobrze wykonasz swoją pracę 😊 Ale dziś nie o tym przecież.

Jeżeli strony umówiły się o wynagrodzenie ryczałtowe, przyjmujący zamówienie nie może żądać podwyższenia wynagrodzenia, chociażby w czasie zawarcia umowy nie można było przewidzieć rozmiaru lub kosztów prac.

Nawet jak nadzwyczajnie wzrosną ceny materiałów budowlanych czy koszty pracy nie możesz żądać podwyższenia wynagrodzenia. Takie okoliczności same w sobie nie są podstawą do tego. Ciebie jako wykonawcę obciąża ryzyko nieprzewidzianego wzrostu rozmiaru prac lub ich kosztów.

Ryzyko nieuwzględnienia wszystkich prac wymaganych dla realizacji całości przedmiotu zamówienia, zgodnie z opisem tego przedmiotu dokonanym przez zamawiającego, w formie dokumentacji projektowej, specyfikacji technicznych wykonania i odbioru robót oraz przedmiarów, spoczywa na wykonawcy.*

Tylko „rażąca strata” Cię uratuje

Do takiej konstrukcji sztywnego ryczałtu ustawodawca dorzucił bonus w postaci „rażącej straty”. Z mojego doświadczenia wynika, iż wszyscy o niej słyszeli, ale nikt jej nie widział. Przynajmniej pośród mniejszych wykonawców. Oni często z obawy o kolejne kontrakty niechętnie idą do sądu przeciw generalnym wykonawcom. Co najwyżej rozliczą się w cenie ofertowej na kolejnej realizacji. Co innego przeciw inwestorowi. Tutaj siły często się łącza, prawda?

Wracając do głównego wątku, zgodnie z treścią art. 632 § 2 k.c.

Jeżeli jednak wskutek zmiany stosunków, której nie można było przewidzieć, wykonanie dzieła groziłoby przyjmującemu zamówienie rażącą stratą, sąd może podwyższyć ryczałt lub rozwiązać umowę.

Pamiętam jak na aplikacji byłam na praktykach w sądzie gospodarczym. Jeden z sędziów mówił stanowczo, że rażąca strata to „MUSI BYĆ COŚ WIELKIEGO, NAPRAWDĘ WIELKIEGO”. Ale to było dawno 😊 Dziś Sąd Najwyższy patrzy na to przychylniej, na całe szczęście wykonawców.

I trochę z orzecznictwa

Wskazanie w art. 632 § 2 k.c., iż znajdzie on zastosowanie w razie zaistnienia nieprzewidywalnej zmiany stosunków oznacza, że chodzi o przypadki wykraczające poza zakres zwykłego ryzyka umownego. Odwołanie się do rażącej straty podkreśla, iż chodzi o stratę, która niweczy przeprowadzoną przez wykonawcę kalkulację, z uwzględnieniem zwykłego ryzyka kontraktowego. Nie musi to być strata zagrażająca kondycji finansowej wykonawcy albo grożąca mu upadłością.*

Zobacz, jak wypowiadał się o „rażącej stracie” Sąd Najwyższy w 1998 r.:**

„Wykonawca nie może żądać podwyższenia wynagrodzenia ryczałtowego, chociażby w czasie zawarcia umowy nie można było przewidzieć rozmiaru lub kosztów prac. Z kolei art. 632 § 2 k.c. dopuszcza możliwość podwyższenia wynagrodzenia przez sąd w razie zmiany stosunków niedającej się przewidzieć, ale tylko wtedy, gdy wykonanie dzieła groziłoby przyjmującemu zamówienie rażącą stratą. Przepis ten chroni wykonawcę przed poniesieniem straty, o ile jest rażąca, nie chroni natomiast przed utratą dochodu.”

Pogląd jest nadal aktualny – art. 632 § 2 k.c. nie przewiduje ochrony prawnej wykonawcy przed utratą oczekiwanego zysku lub dochodu. To już ma się zmieścić w jego tzw. zwykłe ryzyko biznesowe. Bonus w postaci „rażącej straty” dotyczy tylko takich sytuacji, kiedy nie dość, że wykonawca nie zarobi, to jeszcze kontrakt zamknie z rażącą stratą. A okoliczności, które do tego go doprowadzą, nie były do przewidzenia. To tzw. zmiana stosunków nie do przewidzenia. Jak na przykład dość popularne w budowlance problemy z gruntem. Niby wiadomo, jak go sprawdzić, ale nie raz człowieka coś zaskoczy. Albo po prostu projekt przedstawiony przez inwestora będzie zły, co zostanie ujawnione dopiero na etapie wykonawczym.

Bez księgowego się nie obejdzie

Jak zatem sprawdzić, czy strata jest rażąca? Po pierwsze powinna mieć ona charakter transakcyjny, tzn.:

ma być poniesiona w związku z konkretną transakcją w ramach określonego stosunku obligacyjnego***.

Wykonawca powinien wskazać w pozwie uzasadnienie dla przyjętych parametrów obliczenia „rażącej straty” (np. skali zysku lub dochodu powoda) oraz metodologię ustalania „rażącej straty”. Może się posłużyć w tym celu opinią biegłego z zakresu finansów, choć często w procesie sądowym będzie powoływany biegły, aby to potwierdzić. Generalny wykonawca  będzie natomiast zwalczał argumenty wykazujące, iż strata była rażąca. Co więcej, będzie dążył do wykazania, iż wzrost kosztów realizacji konkretnej umowy o roboty budowlane mieści się w normalnym ryzyku biznesowym wykonawcy. Trzeba być na to gotowym.

Jak wykazać rażącą stratę

W przywołanym powyżej wyroku Sąd Najwyższy podpowiedział, iż chcąc wykazać „rażącą stratę” należy przywołać analizę elementów wynagrodzenia ryczałtowego z wyraźnym wyodrębnieniem zysku, dochodu i innych elementów pozwalających określić, czy:

  • strata (nie szkoda) istotnie powstała,
  • powstała właśnie w związku ze zmianą stosunku, czy z innych przyczyn,
  • miała charakter rażący i jak ewentualnie liczbowo można ją wyrazić.

Należy przy tym mieć na uwadze, iż w orzecznictwie samą „stratę” sądy rozumieją jako „nadwyżkę kosztów poniesionych przez przyjmującego zamówienie nad uzyskanym przez niego wynagrodzeniem za wykonanie dzieła”****.

Mam nadzieję, że kolejnym razem jak usłyszysz, że Budimex schodzi z budowy, bo inwestor nie chce mu podwyższyć wynagrodzenia, będziesz wiedział, że może po prostu nie można mówić o „rażącej stracie” na tym kontrakcie? Inaczej przecież miałby prawne podstawy do zwiększenia wynagrodzenia.

* wyrok SN z dnia 08.03.2018 r., II CSK 325/17

** wyrok SN z dnia 18.09.1998 r., III CKN 621/97

*** wyrok SN z dnia 15.11.2006 r., akt V CSK 251/06; z dnia 03.06.2005 r., V CSK 589/14

****wyrok SN z dnia 03.06.2015 r., V CSK 589/14

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 606 707 093e-mail: e.miszczyk@miszczykwrobel.pl

Jak dobrze sprzedać spółkę budowlaną? EBITDA.

Ewa Miszczyk-Wróbel06 października 2019Komentarze (0)

Założyłeś spółkę budowlaną, zrealizowałeś kilka niezłych inwestycji i po głowie chodzą ci wakacje. Ale nie takie ekspresowe. Tym razem marzysz, aby sprzedać spółkę i kupić dom na greckiej wyspie. Na przykład na Kefalonii, blisko plaży, z pięknym widokiem na sąsiednią wyspę Zakynthos.

Jeśli tak, zaprzyjaźnij się z EBITDĄ 😊 Od teraz nie będziesz bowiem skupiony na zarabianiu, a na budowaniu wartości swojej spółki. A wpływ na tę wartość może mieć każda twoja decyzja.

Sprzedajemy dla zysku

Sprzedaż usług budowlanych intuicyjnie kojarzy się z zyskiem, prawda? Więcej budujesz, więcej sprzedajesz, rośnie zysk, rosną podatki.

Jeśli choć trochę znasz się już na prowadzeniu spółki kapitałowej to wiesz, że cały zysk, jaki wypracujesz, będzie podwójnie opodatkowany. Najpierw jak spółka go zarobi, potem jak go sobie wypłacisz w formie dywidendy. Trochę kiepsko, ale cóż zrobić. Podatki święta rzecz 😊

Jak podaje Jarosław Tuczko w artykule „Czym jest EBITDA i dlaczego ma znaczenie dla każdego menedżera?”:

 „W finansach wyróżniamy co najmniej cztery rodzaje zysków: marżę, EBITDA, EBIT, zysk brutto i zysk netto. Dochodzą do tego jeszcze dwa mniej znane: zysk zatrzymany i zysk rezydualny.”– powtarzam za mądrymi głowami.*

To co z tą EBITDĄ?

EBITDA to skrót z języka angielskiego od słów „earnings before interest, taxes, depreciation and amortization”. Czyli nic innego, jak zysk przed potrąceniem kosztów finansowych (odsetek), podatków i amortyzacji. Wszystko to oczywiście w dużym skrócie.

Innymi słowy, może nieco bardzie obrazowo, pojęcie EBITDA uosabia ten mityczny czysty zysk wypracowany przez ciebie w pocie czoła z działalności operacyjnej spółki budowlanej.

Piszą też o niej – nieco uogólniając – że jest to „miernik do generowania gotówki”. Wspaniale, prawda? 😊 Co za tym idzie, większa EBITDA, większa wartość twojej spółki budowlanej. Bez fantazyjnych przymiotników wskaźnik ten to jednak nic innego jak:

„(…) zysk wypracowany przez firmę z uwzględnieniem jej kosztów wewnętrznych, ale bez uwzględnienia amortyzacji jako kosztu, który nie stanowił wydatku, oraz odsetek, których wysokość uzależniona jest od sposobu finansowania majątku firmy. Amortyzacja oraz koszty finansowe nie zależą od samej firmy, od jej działalności operacyjnej.”

Jeśli jesteś nie tylko „budowlanym sercem”, ale i „finansową głową”, sam możesz o tym wskaźniku wiele przeczytać w sieci Internet. Jeśli jednak nie bardzo orientujesz się w temacie, warto zatrudnić kogoś, kto się na tym zna.

Spółka budowlana z wysoką EBITDĄ to spółka wartościowa. Im wyższy wskaźnik, tym twój dom na Kefalonii będzie większy, a plaża bliżej. Warto więc do tematu podejść poważnie.

Podsumujmy ten krótki wpis

Gorąco polecam cytowany powyżej artykuł Jarosława Tuczko, świetnie przedstawia temat niewtajemniczonym.

Przeczytaj, a potem sprawdź tętno swojej spółki, zbadaj jej EBITDĘ. Wtedy z marzenia o domu na greckiej wyspie możesz zacząć robić plan 🙂

Przemyśl też dywidendę. Może warto się skupić na budowaniu wartości firmy, a nie na konsumowaniu zysku? Jaki inwestor będzie zainteresowany tym, ile ty do tej pory zarobiłeś? Jego będzie interesowało, ile on może zarobić na twojej spółce w przyszłości. A to będzie zależeć od jej wartości. Amen 😊

*Jarosław Tuczko w: „Czym jest EBITDA i dlaczego ma znaczenie dla każdego menedżera?” Znajdziesz go tutaj.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 606 707 093e-mail: e.miszczyk@miszczykwrobel.pl

Ja wiem, że piątek i chcielibyście się rozerwać czytając o czymś ciekawszym. Ale nie. Jak napisałam, dziś będzie o tynkach zewnętrznych. A to dlatego, że już nie mogę słuchać o tym, jak wykonawcy narzekają na tynki zewnętrzne. Że kiepskiej jakości, że nie chcą się ładnie kłaść, że oszukane etc. Uwierzcie mi, 90% wad co do tynków w systemach dociepleń to wady wykonawcze. Chemia budowlana jest najczęściej w porządku.

Tynk zewnętrzny czyli co?

Tynk to nic innego jak mieszanina określonych składników mineralnych. Piasek, wapno, tzw. włókna oraz zbrojenie chemiczne, które widać dopiero w 500-krotnym powiększeniu. Produkuje się go w specjalnych zakładach, według ściśle określonych receptur i reżimów produkcji.

Proces produkcji tynku jest kontrolowany wieloetapowo. Gotowy, zapakowany wyrób (w workach lub w wiaderkach) jest dopuszczany do sprzedaży dopiero po sprawdzeniu przez dział kontroli jakości. Wyobraźcie więc sobie, jakie jest prawdopodobieństwo, że chemia budowlana może być wadliwa. Stosunkowo niskie. Aby powstał wadliwy wyrób, musiałoby dość do nadzwyczajnej sytuacji na linii produkcyjnej. Miejcie to z tyłu głowy, kiedy wasz wykonawca powie, że kupiliście wadliwy tynk 🙂

Czerwona lampka powinna się jednak zapalić, jeśli zobaczymy na budowie zalane worki z tynkiem mineralnym. Proszek ulegnie zbryleniu i nie ma co oszczędzać. Elewacja z takiego materiału po prostu jest nie do wykonania. Chemia w takim produkcie już zadziałała i nawet jak się wykonawca z oszczędności uprze i spróbuje położyć taki tynk, skończy się to dramą. Niestety.

Niewłaściwie dobrany tynk (nie chodzi o kolor)

Tynki z grubsza możemy podzielić na mineralne, akrylowe, silikatowe, silikatowo-silikonowe i silikonowe. Każdy z nich ma swoje specjalne przeznaczenie. Inny położymy na elewacji w mieście o dużym stopniu zanieczyszczenia, inny w miejscu zalesionym, inny nad morzem i inny w górach. Tak więc, jak wykonawca mówi, że położy taki tynk „jaki sobie inwestor zażyczy” to niekoniecznie będzie to dobre dla inwestycji.

Kupienie tynku nie przeznaczonego dla warunków danej inwestycji może spowodować dość oczywiste defekty. Na przykład:

– położenie tynku mineralnego w miejscu dużego zawilgocenia np. nad morzem prawdopodobnie spowoduje pojawianie się glonów, być może nawet i grzybów;

– położenie tynku akrylowego w mocno zalesionej okolicy prawdopodobnie spowoduje pojawienie się alg.

Defekty elewacji powstałe na skutek wadliwie dobranego tynku nie zostaną uznane jako wada produktu czy też robót wykonawczych. Chyba, że zgodnie z umową to na wykonawcy spoczywał obowiązek dobrania właściwego rodzaju tynku.

No to co może pójść nie tak z wykonawstwem?

Jak to w życiu bywa, wiele rzeczy może nas zdziwić przy wykonawstwie robót tynkowych. A będą to klasyczne wady wykonawcze, a nie produktowe:

– położenie tynku silikatowego w zmiennych warunkach pogodowych może spowodować, że pojawią się wykwity (tynki takie nie lubią bowiem wilgoci);

– rozcieńczanie gotowej, gęstej mieszanki tynku może spowodować, że powstaną widoczne plamy (tzw. „placki”) z mniejszą ilością kruszywa lub pajęczynowate rysy na powierzchni;

– zbyt gęsta gotowa mieszanka (np. odparowana z powodu zbyt wysokiej temperatury) może spowodować problemy z nakładaniem i zacieraniem tynku; pojawią się widoczne różnice w połączeniu tynku z kolejnych wiaderek;

– niewłaściwe dozowanie lub nierównomierne dolewania wody przy rozrabianiu mieszanki z worka może spowodować różnice w zatarciu tynków z kolejnych worków.

Wyobraźcie sobie, naprawdę wielu z wykonawców miesza „jak zawsze”. Każdy produkt przygotowuje tak samo, bo „nieważny przepis, ważne doświadczenie”. A chemia budowlana różnych producentów różni się w swoim składzie. Tynk prawie taki sam, ale inne proporcje mieszania proszku.

Powyżej wskazane wady nie zostaną uznane w procesie reklamacyjnym producenta tynku. Zanim więc rozpoczniesz batalię z powodu „wadliwego tynku”, rozpytaj wcześniej dokładnie wykonawcę jak go przechowywał, przygotował i następnie położył. Proszę. Bo to naprawdę ważne dla twojego prawnika 😊

Dodatkowo podpowiem, że nie tylko ekipa musi być zgrana na budowie. Produkty też powinny do siebie pasować. W przypadku systemów ociepleń zewnętrznych warto zakupić u jednego producenta grunty do wzmacniania podłoża, kleje do przyklejania i zatapiania siatki, siatkę zbrojącą, grunty podtynkowe, same tynki oraz ewentualnie farby. Produkty te powinny ze sobą współpracować – ich parametry techniczne muszą się uzupełniać. Minimalizuje to ryzyko pojawienia się wad na elewacji.

***

Wszystko to wiem, bo latami słuchałam o takich reklamacjach. Za tę całą tajemną wiedzę bardzo ci tato dziękuję 😊 Dzięki temu moi klienci są naprawdę świetnie zaopiekowani. Ich ekipy wykonawcze dostają bowiem rzetelne wytyczne, jak poprawić jakość prac, by tynk był piękny. Bo jak zapewne wiecie, bardzo lubię jak jest pięknie.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 606 707 093e-mail: e.miszczyk@miszczykwrobel.pl

Od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem poruszenia tego tematu. Błędy projektowe to bardzo poważny problem. Mogą zagrażać powodzeniu całej inwestycji budowlanej. Sukcesem jest ich jak najwcześniejsze wyłapanie i wdrożenie postępowania naprawczego. Najgorsze, co się może bowiem wydarzyć, to katastrofa budowlana spowodowana takimi błędami.

Kiedy błędy są rozpoznane i naprawione pada zwykle fundamentalne pytanie – jaką odpowiedzialność ponosi projektant?

Do odpowiedzialności projektanta za wady projektu budowlanego zastosowanie mają przepisy kodeksu cywilnego dotyczące rękojmi za wady dzieła (art. 638 w zw. z art. 566 KC). Takie zapisy faktycznie spotykam w umowach. Często też dodawane są zapisy, na mocy których projektanci udzielają gwarancji na wykonane prace projektowe. Pamiętajcie jednak, aby opisując zakres odpowiedzialności z rękojmi czy gwarancji, nie robić w umowach radosnej twórczości. Zawsze sięgajcie do sprawdzonych mechanizmów prawa cywilnego 🙂

Niestety w praktyce bardzo często pomijana jest też kwestia odpowiedzialności projektanta za wady robót budowlanych wykonanych na podstawie wadliwej dokumentacji projektowej.

Odpowiedzialność cywilna

Cywilna odpowiedzialność projektanta, kiedy już powstanie szkoda, sprowadza się zwykle do konieczności jej pokrycia. Istotne jest wówczas wykazanie nie tylko samego faktu jej powstania. Ważna jest reż wielkość szkody oraz normalny związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy błędami projektu a wadliwością wykonanych robót budowlanych. Wykazanie tego nie jest prostym zadaniem. Utrudnieniem są stopień skomplikowania procesu inwestycyjnego oraz wielość podmiotów w nim uczestniczących.

Sytuacji tego typu może być mnóstwo. Wyobraźmy sobie chociażby, iż dokumentacja nie zawiera istotnych elementów, jakie powinna zawierać zgodnie z przepisami prawa. Na przykład brak jest wskazania technologii robót. A wykonawca tego nie zauważa. Co za tym idzie, nie zwalnia się z odpowiedzialności informując inwestora o wykrytej wadzie.

Art. 651 k.c. „Jeżeli dostarczona przez inwestora dokumentacja, teren budowy, maszyny lub urządzenia nie nadają się do prawidłowego wykonania robót albo jeżeli zajdą inne okoliczności, które mogą przeszkodzić prawidłowemu wykonaniu robót, wykonawca powinien niezwłocznie zawiadomić o tym inwestora.

Ciężko w takiej sytuacji mówić, iż za wady robót budowlanych odpowiada tylko projektant. Gdyby bowiem wykonawca zauważył wady jawne projektu, być może w ogóle nie doszłoby to powstania wadliwych robót budowlanych.

Odpowiedzialność projektanta to konsekwencja nienależytego wykonania przez niego zobowiązania (wadliwe wykonanie projektu budowlanego). Projektant jest bowiem zobowiązany do wykonania swojej pracy w sposób prawidłowy, pozbawiony wszelkich wad, zgodny z zasadami projektowania, normami oraz przepisami prawa.

Jak stanowi art. 471 k.c. „dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi.”

Zobowiązanie powyższe wynika z zawartej przez niego umowy, a także z oświadczenia projektanta składanego w związku z  administracyjnym postępowanie w przedmiocie uzyskania przez inwestora pozwolenia na budowę.

Co za tym idzie, jeśli na skutek błędów projektu budowlanego inwestor poniesie szkodę, projektant będzie zobowiązany do jej naprawienia. Może się jednak tak zdarzyć, iż w określonych okolicznościach odpowiedzialność cywilna będzie spoczywała również i na innych podmiotach.

Odpowiedzialność zawodowa

Odpowiedzialność zawodowa projektanta powstaje równolegle do jego odpowiedzialności cywilnej. Opiera się ona na art. 95 prawa budowlanego regulującego ten rodzaj odpowiedzialności w budownictwie.

Odpowiedzialności zawodowej w budownictwie podlegają osoby wykonujące samodzielne funkcje techniczne w budownictwie, które:

1. dopuściły się występków lub wykroczeń, określonych ustawą;

2. zostały ukarane w związku z wykonywaniem samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie;

3. wskutek rażących błędów lub zaniedbań, spowodowały zagrożenie życia lub zdrowia ludzi, bezpieczeństwa mienia lub środowiska albo znaczne szkody materialne;

4. nie spełniają lub spełniają niedbale swoje obowiązki;

5. uchylają się od podjęcia nadzoru autorskiego lub wykonują niedbale obowiązki wynikające z pełnienia tego nadzoru.”

Każda z powyższych przesłanek ma samodzielny charakter, co nie wyłącza możliwości ich kumulatywnego spełnienia się w określonej sytuacji.

Odpowiedzialność z tytułu pełnienia samodzielnych funkcji w budownictwie jest też niezależna od odpowiedzialności dyscyplinarnej uregulowanej w ustawie o samorządach zawodowych architektów oraz inżynierów budownictwa.

Odpowiedzialność karna

I na koniec odpowiedzialność karna projektanta. W sytuacji, kiedy na skutek zawinionych przez niego błędów projektowych dojdzie do katastrofy budowlanej, projektant będzie ponosił odpowiedzialność przewidzianą w przepisach prawa karnego.

art. 163 par. 1 pkt. 2 k.k. „kto sprowadza zdarzenie, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mające postać zawalenia się budowli, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

***

Nie raz spotkałam się z narzekaniami na projektantów. Że długo pracują (bo taki projekt budowlany to można byłoby szybciej sporządzić). Albo że wykonując nadzory nie dają wykonawcom normalnie pracować, bo wciąż mają uwagi do tego czy owego.

Spoczywa na nich jednak bardzo duża odpowiedzialność. Zakończenie inwestycji to zapewne nie tylko radość z zaprojektowania kolejnych pięknych obiektów. Idę o zakład, że to też radość, że i tym razem nic się po drodze „nie wysypało” 😊

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 606 707 093e-mail: e.miszczyk@miszczykwrobel.pl